Co Mnie Drażni w Filmach?
Motywy filmowe, które psują filmy.
Dalsza część tekstu pod reklamą.
1. Dzieci ratujące świat
Nie chodzi o dzieci. Chodzi o absurd. Scenariusz, w którym dorośli są mentalnie wyłączeni z prądu, a jedyną działającą istotą jest dwunastolatek z „intuicją”, to intelektualna kapitulacja. Dziecko jako katalizator emocji. Ok. Dziecko jako jedyny strateg, wizjoner i nośnik prawdy. Nie. Zwłaszcza w filmach, które jednocześnie epatują przemocą, traumą i tematami, których ten sam dzieciak nie powinien nawet oglądać.
2. Antagonista o IQ kartofla
Zło nie musi być sympatyczne, ale musi być kompetentne. Wróg, który podejmuje decyzje jakby losował je z kapelusza, nie jest zagrożeniem. Jest rekwizytem. Jeśli protagonista wygrywa tylko dlatego, że przeciwnik jest idiotą, to nie jest zwycięstwo. To oszustwo narracyjne. Konflikt bez intelektualnego napięcia jest bez sensu.
3. Humor „millenialsowy”
Każde napięcie musi być rozbrojone żartem. Każda scena grozy skomentowana autoironią. To nie dystans. To tchórzostwo scenariuszowe.
4. Pubudka z koszmaru
NIKT TAK NIE WSTAJE!!!
5. Horrory typu „MORDA”
Nie straszenie. Zaskakiwanie głośnością. To nie jest budowanie napięcia. To test głośników.
6. Moc przyjaźni
Fabuła się sypie, ktoś krzyczy, że „jesteśmy razem” i nagle fizyka przestaje obowiązywać.
7. „Nie mogę ci powiedzieć, ale mi zaufaj”
Narracyjny odpowiednik: „autor nie wie, jak to wytłumaczyć”. Jeśli postać nie mówi, bo „tak”, to nie jest tajemnica. To lenistwo.
8. Odradzanie głównego bohatera w nieskończoność
Wszyscy mówią: nie idź. On idzie, bo jest głównym bohaterem i świat musi się do tego dostosować.
9. Darcie ryja zamiast rozsądku
Postać w panice krzyczy, płacze. Nie dlatego, że tak by zrobił człowiek a dlatego, że scenariusz potrzebuje hałasu.
10. Schematyczny „biały zły”
Głupi. Zwyrodniały. Zboczony. Nie postać. Symbol polityczny. Jednowymiarowy straszak zamiast realnego antagonisty.




