Dwaha – lista utworów

Dwaha – pełna lista utworów z kanału oraz serwisów streamingowych.

Tekst:

By kiedyś martwić się tylko czasami
Dzisiaj noszę wory pod mymi oczami
Bawię się? Ja wyrażam słowami
Jak każdy mam też coś za uszami

Musisz nauczyć się jak sprzedać
Być pożądanym jak heban
I zrobić niekiedy to co potrzeba
By na koniec dnia jeść kawałek chleba

Śmieszy mnie, jak ktoś mami
Nie rób tego, bo nakryjesz się łzami
Widzę wszystko zmęczonymi oczami
Rzucam nimi, jakbym rzucał ostrzami

Ty co chwila zmieniasz sztandar
Sam się gubisz w swoich barwach
Ja na swych filarach garda
Przyszłość tego będzie warta

Jak robię sto pompek, to wleci sto jeden
Robię ich więcej, by być siebie pewien?
Być siebie pewnym, nie pytać, którędy?
I na koniec dnia czuć się potrzebnym

Gram swoją rolę, póki kręci się rolka
Nie zwalniam nawet, jak uwiera kolka
W głowie pomarańczowa kontrolka
Przestanę, jak zatrzyma się serce, sorrka

Siedzę często cicho, by usłyszeć, to co ważne
By żyło się lepiej wkładam maski poważne
Kładę fundamenty, bo idą dni straszne
Nie dosłyszałeś? Zapomnij, nieważne (bo)

Zasypiam dopiero kiedy wy śpicie
Pracuję i pierwszy wstaje o świcie
Narzekasz nadal na swoje życie?
Taki kram synku, jaki właściciel

Nie dojadam na noc, by jutro być tym głodnym
I kiedyś przez apetyt przestanę być tym dobrym.

Tekst:

Kolejny nowy rok, kiedy znowu obiecujesz, że zaczniesz biegać
i listy postanowień pilnie tym razem przestrzegać,
ale tak się okazało, że wpadł ten jeden kolega,
wiesz, że nie powinnaś i zamiast czuć ulgę, znowu ulegasz

Matura? Wcale nie była taka straszna
Nie mówili Ci nigdy, że jesteś gwiazda
Marzyłaś, by wyjechać do Trójmiasta
Mało kto wie, co robi, jak dorasta

Jarałaś się, w końcu chata własna
Płakałaś, gdy na zegarze dwunasta
bo śmiali się, że jesteś płaska
teraz reset do nowego miasta

były plany, by razem do Gdańska
on jedyny nie patrzył, czy ktoś klaskał
rozpalał Cię, niczym siarkę draska
tylko wy i wasza miłość jak z obrazka

ale rana w sercu wcale nie zarasta
bo wyrwał Cię z życia, jak chwasta
gdy pojawiła się tamta cenzurka
nie pamiętał, że to jemu piekłaś ciasta

Kolejny nowy rok, kiedy znowu obiecujesz, że zaczniesz biegać
i listy postanowień pilnie tym razem przestrzegać,
ale tak się okazało, że wpadł ten jeden kolega,
wiesz, że nie powinnaś i zamiast czuć ulgę, znowu ulegasz

Smutno Ci, jak wspominasz gdy głaskał
Gdy go prosiłaś, on jedynie parskał
na pstrym koniu jeździ życiowa łaska
bo sam tego jednak nie strzaskał

wyrzutów sumienia ilość narasta
bo przeszłość twoja niestety kolczasta
i każdej nocy twój umysł chlasta
bo zanim uciekłaś do tego Trójmiasta

nie jesteś wcale taka święta niewiasta
na twarzy make-up i uczuć maska
mam przestać, bo ciśnienie Ci wzrasta?
już serio nie pamiętasz tego laska?

poniosła cię tamtej nocy fantazja
zamiast powiedzieć koledze basta
on brał Cię i szeptał, jaka jesteś ciasna
i zapomniałaś komu piekłaś ciasta

Kolejny nowy rok, kiedy znowu obiecujesz, że zaczniesz biegać
i listy postanowień pilnie tym razem przestrzegać,
ale tak się okazało, że wpadł ten jeden kolega,
wiesz, że nie powinnaś i zamiast czuć ulgę, znowu ulegasz

Tekst:

przybyliśmy, by doświadczać, a to wszystko
potrafi zrobić niewygodne widowisko
ruchy, ruchy, bo to samo tu nie przyszło
uważaj tylko by za szybko to nie prysło

bo jadę niczym NISMO (370z)

dawno wyzbyłem się samemu wszelkich emocji
by iść dalej, nie widziałem innej opcji
nie dostałem tego w loterii, ani promocji
poznałem to wszystko dzięki autopsji

i przy tym, co robię nie drga mi nawet brew
nie kieruje mną złość, nienawiść, ani gniew
gdzieś wewnętrznie czuję własnej natury zew
by odrzucić ze swego życia każdy plew

i jeśli myślisz, że to jakiś chory wyznacznik
to ta fura za mną nawet nie jest moja
pamiętaj bracie, że Ty też jesteś ważny
olej tych, co w necie grają gieroja

niestety nie cofniesz straconego już czasu
i przeżytych wspólnie z nią wszystkich kwasów
musisz pogodzić się i dodać sobie gazu
bro, nie zapomnij tylko zapiąć pasów

bo jadę niczym NISMO (370z)

śmieszy flex zegarkiem, co za 3 koła masz
Mój z AliExpress pokazuje ten sam czas
wszystko ma swoją cenę, ale nie kupisz nas
odrzucam drogie symbole do sterowania mas

w podstawówce mogłeś sobie z logo szpanować
nie chcę nic nikomu tutaj sugerować, jednak
ze wstydu wolałbym swój łeb w piach schować,
niż imponować, bo im nie warto imponować

Pamiętaj u mnie zawsze hashtag TeamNoLogo
proszę, za mówienie prawdy nie patrz na mnie wrogo
staram się od lat jedną stąpać własną drogą
chociaż nie raz wpadłem w życia swego pogo

trochę? trochę, a nawet bardzo nie w porządku
tak wszystkich stawiać sobie w rządku, takim samym
bo ktoś nie złapie tempa, będzie czuć się przegranym
jak ktoś nie łapie tempa, my go razem trzymamy

bo jadę niczym NISMO (370z)

Tekst:

Jestem z miasta małych ludzi i wielkich nałogów,
Ludzie stąd nie noszą się według dress-codu
bo wolą szerokie dresy od uczenia się kodu
Ingerowanie w to miejsce znudziło nawet się Bogu

Z własnym ojcem nie mają czasu się zgrać na call-a
bo jeden z drugim zniknął lub kończy gdzieś jabola
każdy chciałby milion, a robi za dwa koła,
nocą wali dragi, widząc tańczącego chochoła

każdy ma na koncie chociaż jeden spory f*ckup
nikt im nigdy nie wywróżył złego ponuraka,
ciągle marzą, by stąd asap dać drapaka
zapominają – nie istnieje życia backup

ale nie, nie dostali do swojego życia breif-u
wychowani, by grzać temat policyjnego beef-u
ambicje zgaszone przez feedback szkolnych chiefów
dni zapętlone, jak postacie z gifów (gifów)

robiąc dziś kolejny i darmowy crunch-time
myślą, jaki na odchodne dać szefowi punch-line
w przeciwieństwie do tych, co jedynie daj, daj (daj)
jaki potrafimy zrobić, taki mamy kraj

ziom kominiarz na meeting all-black się ubierał
potem zawsze modlił się do najwyższego menadżera
bo robił rzeczy, z których się tak łatwo nie wybiela,
że wstyd do portfolio, ale nie żal do portfela

miał niskie KPI, lecz procenty co dzień liczył
mieli już go skuwać, ale uciekł do Great Britain
inny skończył powtarzając Danke oraz Bitte
mając nienawiści do nich fale w sobie skryte

nocą robią research, niczym headhunter
nauczeni – jak pytają, to idziesz w zaparte
nie proszę, byś uwierzył, że to wszystko nie jest żartem
sam się zastanawiam, czy na serio się z tym starłem.

Tekst:

Nie obchodzi mnie Twój tani flex, ani crazy story
od słuchania Twoich bajek robię się już nieźle chory
nie podniecisz mnie mówiąc ile robisz tej kasiory
jeśli chciałeś mi zabłysnąć, se zamontuj reflektory, ziom

jasne, że co noc pchasz inne szpary
jasne, że twoje salary to grube dolary
masz już nawet pomysł na biznes i nie będzie mały?
tylko hajsu nie chce dać ci na początek stary?

Od kilku lat nie musisz sprawdzać salda
nie znasz pracy, ale musi zgadzać się marka
śmieszą cię biedni, klasa średnia i marna
ale czasem tylko kradniesz cukier z McDonalda
(po ch*j kradniesz cukier z McDonalda?)

nad swoim ego lubisz się brandzlować
nie chciało ci się nigdy trochę mocniej edukować
a starzy mają obowiązek zachcianki finansować
bo twój jedyny talent to piwo wyzerować

I kopiujesz flow ze Stanów, by tu zrobić trochę views
Ja wyznaczam nowe ścieżki, żebyś się nie zgubił tu
a takich samych chwastów, co grają dla poklasku
zrobiłbym przysługę miastu i odj*bał ich o brzasku

Tekst:

Jest dopiero 8 rano, moje ziomki jeszcze śpią
gdzieś za oknem słyszę, jak trawę zieloną tną
chodzę jak na kacu, a jesteśmy abstynentami
wczoraj do późna siedzieliśmy znowu sami

nie przejmuję się terminami i nudnymi zasadami
ale kiedy trzeba mówię do niej „proszę pani”
my z takich, którzy siedzą późnymi nocami,
lecz nie uczą się i czasem bywają bucami

bo żywot mamy prosty, na śniadanie tosty
kiedy w tle leci O.S.T.R.y, nasz cel to paka hosty
na imprezach soki Costy, na twarzach liche zarosty
w głowie freestajlowych bitew najlepsze riposty

nikt nie przejmuje się, co będzie jutro
jaką kwotę na fakturze liczyć brutto
kto ma w domu najpiękniejsze sukno
bo jeszcze nikomu nie jest smutno

bo cieszymy się, póki dzień jest długi
i chociaż to głupie czasem popalamy szlugi
przeklinamy, bo nie znosimy tej szarugi
przeklinamy, bo się skończyły nam Maczugi

dziwimy się, gdy o nostalgii mówią rodzice
jak wspominają o wyjazdach za granice
jak nocami wkuwali tę dziwną cyrylicę
bo nikt jeszcze wtedy nie myślał o elektronice

a my dzisiaj już Nokia, Sony Ericsson z klapką
niektórzy nawet po angielsku mówią gładko
to wszystko, dzięki tatkom i zatroskanym matkom
które, gdy bywało zimno ganiały nas z czapką

dziś jeszcze nie siedzę w tym życiowym dole
bo z babcią trzeba jutro pozrywać fasolę
kupię na wieczór Cheetosy i Original Colę
zawsze kochałem początki wakacji po szkole.

dwaha – płaszcz

dwaha – płaszcz
Spotify: https://spoti.fi/3rTmQfg
iTunes: https://apple.co/3C6HZqn

Mastering: Giu
https://www.instagram.com/giu_mordo
https://soundcloud.com/giu_mordo

Instrumental: Scary Island – Verified Picasso

Pomoc w realizacji: Patrycja Gontowicz
ig @gontowiczka

Tekst:

Guzik przy guziku, każdy równo wszyty
Kiedy to skrajali mnie nie było przy tym
Zerknąłem na moment, no i przymierzyłem
Stary płaszcz mego smutku omyłkowo założyłem

Nie pamiętam kiedy, nie pamiętam skąd go mam
Pamiętam jego łatki wszywałem sobie sam
Obszerne kieszenie, wypełnione tylko łzami,
a jego materiał pozostawia mnie z ranami.

Jest na niego moda. Wkładam go na jesień.
Ta nowa kolekcja po świecie się już niesie.
Założony dawno, już długo na mnie leży.
Wzywałem pomocy, dziwne, nikt nie wierzył.

Spaceruję dumnie pośród starych liści
Jak go zdejmuję, pewnie znów się tylko przyśni.
Wyczekuję lata, by móc go dać do szafy
Mówię „Wszystko gra” i szaleją wariografy.

Robi się pochmurnie, kocham chodzić w deszczu
Jedyne swe emocje czuję tuż po zmierzchu.
Kiedy mocno pada i zlewam się z cieniami
Okłamuję siebie tak już, dzień za dniami,

lecz kolejny spacer wydaje się przyjemny
Każdy szczęścia dzień wydaje się przyziemny
Odnajduję siłę w tym, jak czuję się na codzień
Jestem na odwyku, dopaminowym głodzie.

Przez to, co tu piszę, zbyt szybko go nie zdejmę
Daję rękę uciąć, że jutro się nie przejmę
Zapomnę o tych słowach i wydartych kartkach
Mówię pass. Ta gra jest nic niewarta.

dwaha – nic nie widziałem

dwaha – nic nie widziałem
Spotify: https://spoti.fi/3AazGcA
iTunes: https://apple.co/3C6HZqn

Instrumental: Canda – Ramzoid https://www.youtube.com/c/Ramzoid/

mastering: Giu https://www.instagram.com/giu_mordo
https://soundcloud.com/giu_mordo

Tekst:

Nic nie słyszałem, nic nie widziałem
sam to nagrałem, ubierz te białe
wczoraj się śmiałem, dzisiaj się bałem

nigdy nie ćpałem, dziś sam skręcałem
pamiętam płaka… szansę Ci dałem,
swoją przespałem, w życie przegrałem
nikomu nie ufałem, dużo pracowałem,
dużo zarabiałem i szczęście opuszczałem.

Okłamywałem me życie ospałe
choć pełne sale, nie tego chciałem
okradałem, złe ziarno siałem,
gdy dawali, brałem, później żałowałem
kiedy bili, stałem i się wgapiałem, później żałowałem,
pomóc nie chciałem, brudy prałem, się starałem
moralność na miarę, życie za karę.

dwaha – Byle do wiosny

dwaha – Byle do wiosny
Spotify: https://spoti.fi/3AazGcA
iTunes: https://apple.co/3C6HZqn

Mastering: Giuseppe Sapio https://www.instagram.com/giu_mordo
https://soundcloud.com/giu_mordo

instrumental: Alien1963 – Ramzoid
https://www.youtube.com/c/Ramzoid/

Tekst:

Byle do wiosny odbicie w lustrze zazdrosny wyraz twarzy przybiera, gdy żałosny głos znów czyta mych myśli posty, to sny ja chcę się obudzić, już się nie łudzić z Tobą się zgubić
wyjść czasem do ludzi, może to moje zmysły w końcu pobudzi,

bo udowadniać przestałem i robić wszystko na pokaz, i tak jad ludziom z ust płynie po bokach społeczeństwo jest głupie, do celu po trupie i trupach, hajs się tu robi na trupach i dupach, ciągłej pracy presja i upał, nie dajesz rady? Dostaniesz buta, wieczory spędzone na smutnych loopach.

Czuję, że się zgubiłem, nigdy naprawdę nie urodziłem, może to być zawiłe, o opinie nie dbam, psychikę znowu zaniedbam. Czuję, że gram, rolę własnego życia, boję się, że zacznie ciągnąć do picia, a już w głowie mam dziury, nastrój ponury i rozmyte kontury.

W życiu nie miałem źle i chyba przez to czuję się źle, bo według mnie to nie zasługuję,
bo według mnie to jestem chujem,
właśnie przez to, że się tak czuję,
podczas gdy tyle ludzi tam głoduje.
W codzienności dryfuję, nocą się snuję.
Sam już nie wiem, czego oczekuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *